
Wykład prof. Tadeusza Sławka
Wyższa Szkoła Filologiczna wraz z Komisją Nauk Filologicznych Oddziału Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu 15 maja 2008 r. wspólnie zorganizowały wykład gościnny pana prof. dra hab. Tadeusza Sławka pt. „U-jmować: H. D. Thoreau i współnota świata” .
Pełen erudycji wykład prof. Sławka z Uniwersytetu Śląskiego osnuty był wokł pytań „jak żyć” i „co to znaczy być razem”. Jego tezą było przekonanie profesora, że tak naprawdę nie umiemy być razem i że Arystotelesowska koinonia – tłumaczona zwykle jako „współżycie, rozmowa i wymiana myśli” – staje się, w warunkach współczesnej cywilizacji, bardzo trudna do realizacji. Trudność ta wynika stąd, że nasza cywilizacja żywi się substytutami współżycia i komunikacji; jej siłą napędową jest nieustanne generowanie sztucznych potrzeb, a jej definicja „bycia razem” to bycie tłumne, bezmyślne, bezrefleksyjne, pasywne, czyli takie, jakie Arystoteles przypisywał zwierzętom. Dzisiejszy kryzys wspólnoty, twierdzi profesor Sławek, wynika z naszego powszechnego uznania namiastek więzi za prawdziwą więź. Dzisiejszy kryzys jednostki, z kolei, wynika stąd, że uciekamy przed samotnością własnego losu. Nie umiemy doświadczać samotności więc uciekamy w tłum. Ale ucieczka w tłum to ucieczka przed sobą. W rezultacie tak zwany „indywidualizm” – perła w koronie „wartości”, do których odwołuje się współczesna kultura i polityka – to zwykły egoizm: zdegenerowana forma indywidualizmu oparta na bezrefleksyjności i realizująca ideę społeczeństwa jako „egoistycznej masy”.
Pytanie jak wyrwać się z tego zaklętego kręgu pojawiło się w dyskusji, ale profesor nie udzielił na nie odpowiedzi. Powiedział, że należy jej szukać osobiście, a nie przyjmować odpowiedzi od innych. Jednocześnie podkreślił też, że nasza nieumiejętność bycia razem oraz niezrozumienie idei bycia razem ma poważne skutki polityczne. Wspierając swoje argumenty stwierdzeniami Arystotelesa, Rousseau, Thoreau i Deweya profesor Sławek twierdził, że demokracja to „nasza postawa wobec sąsiada (bliźniego)” a nie system polityczny. A jeśli demokracja faktycznie jest rodzajem kształtowania własnego życia w stosunku do bliźniego, wówczas nasza umiejętność lub nieumiejętność bycia razem nabiera roli kluczowej. „Wszystko, co zwalnia nas z osobistej odpowiedzialności”, mówił profesor Sławek, „jest zaprzeczeniem demokracji. Demokracja zaczyna się od jednostki, a nie od instytucji. Na instytucji się dopiero kończy”.
Pełen erudycji wykład prof. Sławka z Uniwersytetu Śląskiego osnuty był wokł pytań „jak żyć” i „co to znaczy być razem”. Jego tezą było przekonanie profesora, że tak naprawdę nie umiemy być razem i że Arystotelesowska koinonia – tłumaczona zwykle jako „współżycie, rozmowa i wymiana myśli” – staje się, w warunkach współczesnej cywilizacji, bardzo trudna do realizacji. Trudność ta wynika stąd, że nasza cywilizacja żywi się substytutami współżycia i komunikacji; jej siłą napędową jest nieustanne generowanie sztucznych potrzeb, a jej definicja „bycia razem” to bycie tłumne, bezmyślne, bezrefleksyjne, pasywne, czyli takie, jakie Arystoteles przypisywał zwierzętom. Dzisiejszy kryzys wspólnoty, twierdzi profesor Sławek, wynika z naszego powszechnego uznania namiastek więzi za prawdziwą więź. Dzisiejszy kryzys jednostki, z kolei, wynika stąd, że uciekamy przed samotnością własnego losu. Nie umiemy doświadczać samotności więc uciekamy w tłum. Ale ucieczka w tłum to ucieczka przed sobą. W rezultacie tak zwany „indywidualizm” – perła w koronie „wartości”, do których odwołuje się współczesna kultura i polityka – to zwykły egoizm: zdegenerowana forma indywidualizmu oparta na bezrefleksyjności i realizująca ideę społeczeństwa jako „egoistycznej masy”.
Pytanie jak wyrwać się z tego zaklętego kręgu pojawiło się w dyskusji, ale profesor nie udzielił na nie odpowiedzi. Powiedział, że należy jej szukać osobiście, a nie przyjmować odpowiedzi od innych. Jednocześnie podkreślił też, że nasza nieumiejętność bycia razem oraz niezrozumienie idei bycia razem ma poważne skutki polityczne. Wspierając swoje argumenty stwierdzeniami Arystotelesa, Rousseau, Thoreau i Deweya profesor Sławek twierdził, że demokracja to „nasza postawa wobec sąsiada (bliźniego)” a nie system polityczny. A jeśli demokracja faktycznie jest rodzajem kształtowania własnego życia w stosunku do bliźniego, wówczas nasza umiejętność lub nieumiejętność bycia razem nabiera roli kluczowej. „Wszystko, co zwalnia nas z osobistej odpowiedzialności”, mówił profesor Sławek, „jest zaprzeczeniem demokracji. Demokracja zaczyna się od jednostki, a nie od instytucji. Na instytucji się dopiero kończy”.
Sprawozdanie z wykładu: dr Marek Oziewicz











